......następny dzień.....
Cały czas jestem przygnębiona tym że zemną
zerwą. A najbardziej mnie boli to, że wyznał
mi miłość a potem mówi że nie możemy się
spotykać.
Do mojego domu wkroczyła Katchy.
- Hej Rose
-Hej
- Dlaczego wyszłaś tak wcześnie ?? Szukałam cię ??
- Louis........ zemną zerwał
- Jak to?!
Przez resztę dnia Katchy mnie pocieszała.
I tak to nic nie dało. Cały czas byłam ciekawa
dlaczego on to zrobił. Czy ma kogoś innego??
Sama nie wiem. Te myśli zaczynają mnie coraz
bardziej męczyć i przygnębiać.
Wreszcie zostałam sama. Nie wiedziałam co
zrobić cały czas o nim myślałam. Za bardzo
mnie w sobie rozkochał abym to tak zostawiła.
Byłam zbyt smutna aby cokolwiek zrobić.
Postanowiłam go śledzić.
Poszłam do parku. Wiedziałam, że tam go znajdę.
Siedział sam na ławce i oglądał chmury.
Usiadłam na ławce za drzewem, aby mnie nie
wiedział. Parę minut posiedział i poszedł. Poszłam
za nim. Nie zorientował się że ktoś za nim idzie.
Poszedł za jakiś klub. Byli tam jeszcze jacyś dwa
umięśnieni mężczyźni. Rozmawiał coś z nimi i odszedł.
.....
wiem trochę krótki, ale w następnym może będzie więcej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz